poniedziałek, 11 kwietnia 2011

1Q84 t. 1 - Haruki Murakami

 Haruki Murakami to najbardziej znany, najczęściej tłumaczony japoński pisarz i eseista, w Polsce znany między innymi dzięki Przygodzie z owcą, Norwegian Wood czy głośnej nowości 1Q84. Osobiście miałam styczność z Murakamim w ubiegłym roku przy okazji Przygody z owcą i od razu wiedziałam, że to nie jest ostatnie nasze spotkanie.

1Q84 to opowiadana na przemian historia Aomame - czyli w dosłownym tłumaczeniu zielonej fasolki - ciekawe nazwisko dla płatnej morderczyni, oraz Tengo nauczyciela matematyki na kursach przygotowawczych w czasie pracy, a po godzinach początkującego pisarza. Oboje na początku opowieści dokonują pewnych wyborów, a jakie są ich konsekwencje okryję zasłoną milczenia.

(...)proszę pamiętać o jednej rzeczy: nie wszystko jest takie, jak się wydaje. (...) proszę nie dać się zwieść pozorom. Rzeczywistość jest zawsze tylko jedna.

Murakamiego nie czyta się łatwo. Szybko i z zaciekawieniem - tak, ale nie łatwo. Autor jest bardzo, długo szukałam tego słowa,  s k r u p u l a t n y  w opisywaniu odczuć, a także czynów głównych bohaterów, czy historii osób z nimi powiązanych, a jednak udaje mu się uniknąć dłużyzn, czy też, mówiąc wprost, zwyczajnej nudy.  Dodatkowo opisana w 1Q84 historia, oscylująca na pograniczu realizmu magicznego i s-f (miejscami nawet horroru, choć tylko sugerowanego) jest wyjątkowo ciekawa. Kusi mnie, żeby Wam opisać, zacytować choć jeden mały fragment, np. o Little People, na zachętę, ale z drugiej strony wiem, że to byłoby okrucieństwo - takie drażnienie się z żółwiem leżącym na plecach...

Czytając 1Q84 miałam wrażenie, że spożywam zestaw sushi, pięknie podany, bardzo dobrze przyrządzony. W każdej rolce czułam wyraźnie ryż, warzywa, rybę, wasabi, świeże, chrupiące nori. Każdy smak oddzielnie i wszystkie razem komponujące się w jeden. Nawet opowiadanie historii bohaterów naprzemiennie ma swój odpowiednik w jedzeniu tej potrawy - czyż różnych rodzajów sushi, sashimi, nigiri nie przegryza się marynowanym imbirem by oczyścić kubki smakowe? I tak, jak jedząc sushi kontempluję smaki, tak smakowałam 1Q84 .

A teraz, zamiast bezproduktywnie i bezsensownie przebierać kończynami w powietrzu, weźcie w dłonie powieść Murakamiego,  stopy oprzyjcie wygodnie i przekonajcie się, jak smakuje sushi serwowane przez najsłynniejszego japońskiego pisarza. Itadakimasu!

Nie przeczytam na razie drugiego tomu, choć bardzo mnie kusi. Dlaczego? Ponieważ nie mogłabym się doczekać trzeciego...


Ocena: 5/5
tytuł oryginału: 1Q84 (ichi-kew-hachi-yon)
tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliot
Wydawnictwo: Muza
liczba stron: 477
oprawa: miękka
cena z okładki: 44,99 PLN
jak do mnie trafiła: Matras, 38,24 PLN
 *****
Mam jeszcze jedną, całkowicie prywatną refleksję związaną może nie tyle z samym autorem i jego twórczością, co z rzeczywistością, tą prawdziwą, przez niego opisywaną, o czasach i miejscach jakże różnych od naszej szarej polskiej rzeczywistości początku lat 80 (wspominanej zresztą przez Murakamiego). Jego postacie jeżdżą metrem, śpią w klimatyzowanych pomieszczeniach, kupują bilety w automatach czy słuchają płyt cd, podczas gdy moja mama z dumą opowiada mi i siostrze o tym, że zawsze jadłyśmy prawdziwą czekoladę, pomarańcze i banany (których szczerze nie znosiłam), a ja, jak przez mgłę, pamiętam gigantyczną kolejkę w spożywczym i pilnie strzeżone przed moimi ciekawskimi łapkami kartki żywnościowe, tarcze na fartuszkach szkolnych i brak reklam w telewizji...

10 komentarzy:

  1. Przeczytana. Drugi tom kusi, ale poczekam na trzeci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze przede mną, ale z pewnością w niedalekiej przyszłości przeczytam:0
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna recenzja, pochlebna opinia, co więc zatem powstrzymuje mnie przed poznaniem słynnego stylu Murakamiego, odpowiem krótko: olbrzymia kolejka w bibliotece po jego powieści. Spokojnie czekam, może kiedyś się uda:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja!
    Uwielbiam Murakamiego.
    Jestem pasjonatką kultury azjatyckiej i nie mogłabym przejść obojętnie w księgarni obok jego powieści. Jeszcze nie czytałam nowości ale gdy tylko będę miała okazję ją kupić to pochłonę ją kawałek po kawałku i będę rozkoszować się jego niezwykłym pisarstwem.
    Ps. Porównanie jego tekstów do sushi - bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  5. I Ty Brutusie? Jakiś czas temu czułam się dosłownie osaczona przez książki Murakamiego i obiecałam sobie, że w końcu po niego sięgnę ... ale jakoś tak wszystko przycichło, ja zapomniała, a tu BUM ... pojawia się Twoja świetna recenzja i mam znowu wyrzuty, że jeszcze nie poznałam się z tym panem. Oj, cza to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęęęcaaasz skuuuteeecznieeee, naaaweeet baaardzooo, aaaleee myyy żóóółwieee dooo wszyyystkieeegooo dooochooodziiimyyy poowoooliii. Mooożeee jaaak taaakieee doobreee, tooo leeepieeej zaaaczeeekać, aaaż wyyyydadząąą trzyyy częęęściii, żeeebyyy nieee naaaraaażaaać sięęę na męęękiii wyyyczeeekiiiwaaaniaaa naaa kooontyyynuuuaaacjęęę ? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przed kilkoma dniami skończyłam drugi tom i możesz mi wierzyć, że przez pierwsze dwa dni chodziłam jak nakręcona i gadałam do każdego znajomego - "Kiedy będzie trzeci tom ??? I dlaczego tak się skończyło ? Przecież to nie może być już koniec !!". Dopiero teraz trochę mi przeszło ;)
    Murakami to pisarz, na którego od dawna czekałam. Nie porównywałabym jego pisania do sushi z tego powodu, że tego dania nie znoszę ;) ale cała reszta jest prawdą.
    Kocham pisanie tego człowieka.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. http://pisanyinaczej.blogspot.com/

    Witam Nic nie czytałem tego autora, więc chyba czas to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Inka,
    mam to samo :)

    kasandra,
    jak raz "spróbujesz" Murakamiego, będziesz wracać :)

    Maks,
    dzięki :)

    NiePoczesana,
    dzięki :)

    enedtil,
    hihi :) uwielbiam namawiać ludzi do "zuego" :D

    viv,
    lpsz nz dbr! PLCM;)

    Arsenka,
    masochistko!
    Jestem przekonana, że jak przeczytam tom drugi to będzie jak z Grzędowiczem, kiedy mi się Vuko po nocach śnił... a ja bym wolała Litlle People pod łóżkiem nie znaleźć...

    Allan,
    witam :)
    Na pewno, zdecydowanie polecam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...